Archive for the ‘kabarety’ Category

Oi! Scouts Hotel Hospitality

January 12, 2008

Oi! Scouts Hotel Hospitality

Look foward to the end of the week, look foward to all you can eat, come to the hotel of hospitality… take everything that you can, every thing homecooked in a pan, looks so fucking good you cannot resist.

take a handful of anything you like, (hey!) full 100% delight, (hey!) take a left on McGary drive, to the hotel of hospitality.

cheese pizza a whole table full of it, take a peice im sure you’ll love all of it, to be strong we need our 3 course meals… baked from scratch is the only way to please her, chili, tacos, and cinnamon sticky buns, come in theres always a place inside.

take a handful of anything you like, (hey!) full 100% delight, (hey!) take a left on McGary drive, to the hotel of hospitality.

Advertisements

Kabaret Elita Kurna Chata

January 12, 2008

Kabaret Elita Kurna Chata

A mnie się marzy kurna chata
Zwyczajna izba zbita z prostych desek
Żeby odbić od całego świata
Od paragonów, paragrafów i wywieszek

Zaszyć się w kącie, w kupie liści
Tak żeby tylko czubek nosa było widać
Nic nie zamiatać, nic nie czyścić
Nie kombinować co się jeszcze może przydać

Kiełkuje tu i tam tymotka
Ba klepisku rośnie czterolistna koniczyna
Nie myśli się o ścisku, o wycisku
Nic się o czternastej nie zaczyna

Z wolna grubieją ci paluszki
I wolno rosną kędzierzawej brody pukle
Niszczeją zgrzebne ciuszki
A tobie nie żal nadziewanych pączków z lukrem

A mnie się marzy kurna chata
I trzaskające w kurnym piecu smolne pieńki
I dochodzący głos kolegów: pójdźmy wszyscy do stajenki

Gdzieś tam prezydent zbiegł w szlafroku
Gdzieś tam przyjęli jako wskaźnik stopę zysku
Pięć wizyt, sześć wyroków
Ktoś przez pomyłkę rekord świata pobił w dysku

A tu tymotka wprost z podłogi
Strzela w niebo i lwie paszcze rosną dzikie
I sercu drogiej nie masz tu załogi
Tutaj możesz się nie liczyć z nikim

Budzi cię leśnych ptasząt duet
Więc się przeciągasz, a stwierdziwszy ssanie w dołku
Przyswajasz razową bułę
I zaraz lżej ci na tym ziemskim łez padołku

Kabaret Elita Do serca przytul psa

January 12, 2008

Kabaret Elita Do serca przytul psa

Zanim zdechnie w oceanie struty ropą śledź ostatni
I ostatniej trawy źdźbło pokryje pył,
Zanim w Leśniczówce Pranie gigantyczny motel stanie,
Zanim ciszę leśna zmąci jazgot pił,
Zanim zniknie pod betonem osiedlowych skwerków reszta,
A w piwnicy odda ducha szara mysz,
Zanim wszystko co zielone, co w pachnącej trawie mieszka
Na podeszwach rozniesiemy wzdłuż i wszerz.

Refren.:
Do serca przytul psa,
Weź na kolana kota,
Weź lupę popatrz – pchła,
Daj spokój, pchła to też istota.
Za oknem zasadź bluszcz,
Niech się gadzina wije,
A kiedy ciemno już i wszyscy śpią,
Matka śpi, ciotka śpi, wujek śpi
Zapylaj georginie.

Nim zatruje aerozol do cna życie morskim świnkom
I przesłoni góry ciąg dymiących hałd,
Nim słowiki i skowronki stracą głosy i umilkną
W metalicznym ryku rozwydrzonych aut.
Nim karmiona sztucznie krowa da zielone, chude mleko,
Zanim wzruszysz się wąchając sztuczny kwiat.
Zanim erzac naturalny w krew ci wejdzie tak daleko,
Że polubisz plastykowy, śmieszny świat.

Kabaret Elita Czego się boisz głupia?

January 12, 2008

Kabaret Elita Czego się boisz głupia?

Była już chata, w chacie szkło
I łapka w łapkę wszystko szło,
Co twoje było prawie moje
I nagle szept: nie, ja się boję.
Tak prysnął nastrój bardzo łatwo,
Pogasły zmysły, błysło światło,
Trzasnął policzek, potem drzwi,
Nie było sprawy, koniec gry.

Refren.:
Czego się boisz głupia,
Czemu nie chcesz iść na całość,
Czasem warto dobrze upaść,
Tak niewiele brakowało.
Czego się boisz głupia,
Przecież to jest takie ludzkie,
Że aż wstyd tak nagle uciec,
Mała nie bądź taki głupiec.

A potem przyszedł tęskny list:
Przyjedź kochany nawet dziś,
Będziemy w domu tylko dwoje,
Ciekawy plan lecz ja się boję,
Znowu zasłonisz mi się mamą,
Znów będą płacze i to samo,
Znów się rozmyślisz, przerwiesz grę,
Zamiast obietnic wolę – nie !

Refren.:
Czego się boisz głupi,
Czemu nie chcesz iść na całość,
Ja się mogę wstępnie upić,
A to dobre jest na śmiałość.
Czego się boję głupi,
Przecież to jest zwykła sprawa,
A jak uda się zabawa,
Mogę ci pierścionek kupić.

La, la, la …

Skąd ta rozterka durna,
Czemu seks jest dla nas tabu,
Muszę najpierw skończyć studia,
A ja zdobyć jakiś zawód.